Podsumowanie flairup 2017

Podsumowanie flairup 2017

Styczeń 19th, 2018 Posted by własna firma 0 thoughts on “Podsumowanie flairup 2017”
Styczeń zalewa nas milionem sposobów na planowanie, podsumowania i postanowieniami noworocznymi. Ma to zarówno swoich zwolenników, którzy ochoczo biorą się do pracy, jak i przeciwników, którzy negują każde takie treści. Ja osobiście jestem zwolennikiem tworzenia podsumowań, analizowania swoich porażek, sukcesów i sytuacji, w której aktualnie się zajmujemy. Co prawda robię to na bieżąco, ale roczne podsumowania mają w sobie taką dodatkową magię. O tym, że warto planować swoje życie zawodowe, również rozpoczynając nowy rok w oparciu o podsumowania jeszcze napiszę, ale nieco na przekór trochę później. A co! Każdy moment jest przecież na to dobry. Teraz jednak chcę zacząć od czegoś nieco bardziej osobistego, a mianowicie podsumowaniu 2017 w flairup.

W chwili, gdy piszę ten artykuł jest już nieco po Nowym Roku. Potrzebowałam jednak tej chwili na to, żeby nieco ułożyło mi się w głowie, zanim przeleję to na papier, na komputer. A tym bardziej biorąc pod uwagę publikowanie takiej treści tutaj na blogu. Podsumowanie 2017 w flairup to coś, co dotyczy bezpośrednio mnie. W końcu flairup to ja – ja to flairup. Porażki i sukcesy są więc nie jakieś firmowe, dalekie, odległe. Są moje. Dlatego też mogę spokojnie powiedzieć, że ten rok dał mi w kość, kopnął mnie w tyłek, pogłaskał po głowie, nauczył mnie na prawdę dużo o prowadzeniu biznesu, w tematach karierowych, ale również o sobie samej. Zapytałam was na fanpage o czym chcielibyście przeczytać w podsumowaniu i teraz biorąc pod uwagę również wasze prośby napiszę wam, jak wyglądał mój 2017 rok.

 

Do napisania tego artykułu miałam już kilka podejść. Ten jest prawdopodobnie miksem ich wszystkich. I to też właśnie obrazuje to, jaki rok flairup ma za sobą. Trudny do zobrazowania za pomocą jednego tekstu na blogu. Zastanawiałam się nawet nad tym, żeby podzielić go na kilka części, ale ostatecznie postanowiłam zrobić wersję kompaktową, możliwą do przyswojenia bez kolosalnych nakładów czasowych. Jednocześnie obrazujący to, jaki rok firma mam za sobą. Po co w ogóle piszę o tym tutaj? Trochę dla siebie, trochę dla moich czytelników, trochę dla osób, które myślą o założeniu własnego biznesu.
A więc jaki był 2017? Burzliwy, pełen testów, zmian, niedokończonych projektów, wzlotów i upadków, porażek, sukcesów, ogromnej dawki nauki, wielkiej lekcji cierpliwości, pokory oraz doceniania małych rzeczy.

 

Sukcesy 

  • Miałam przyjemność prowadzić warsztaty, prelekcje i konsultacje indywidualne dla prawie 200 osób.
  • Przeprowadziłam badanie Millenialsi na rynku pracy 2016, w którym wzięło udział 800 młodych osób.
  • Na podstawie badania stworzyłam raport Millenialsi na rynku pracy 2016, który do tej pory pobrało ok 170 osób.
  • Przeprowadziłam pierwsze komercyjne warsztaty stacjonarne: Job hunting, czyli jak efektywnie szukać pracy.
  • Napisałam artykuł dla magazynu Rekruter “Sposób na Millenialsa”
  • Razem z #superbohaterami przeprowadziliśmy pierwsze spotkanie Career Meetup w Katowicach.
  • Rozpoczęłam współpracę z 3 #superbohaterami, którzy wspierają realizację Career Meetup – Martyna, Bartek i Maciek.
  • Stworzyłam Poradnik: Jak zacząć skutecznie szukać pracy, który dostępny był jako prezent w ramach zapisu na listę mailingową, obecnie dostępny jest do kupienia w sklepie flairup.
  • Stworzyłam bezpłatny kurs online: Start na rynku pracy.
  • Razem z Emilią z CareerUP stworzyłyśmy grupę: Rozmowy o karierze, która przekroczyła już 300 członków. W grupie dzielimy się swoją wiedzą odnośnie kształtowania kariery i poszukiwania pracy.
  • Samodzielnie stworzyłam, trzy odsłony strony flairup.
  • Przeprowadziłam 5 warsztatów i prelekcji dla organizacji i zrzeszeń studentów.
  • Przeprowadziłam prelekcje dla ponad 30 brand managerów jednej z największych firm FMCG w Polsce odnośnie bezrobocia i rynku pracy młodych osób w Polsce.
  • Napisałam 10 artykułów na blog flairup.pl

 

Ludzie w flairup

Oficjalnie flairup, jako firmę tworzę ja. Nie oznacza to jednak, że jestem zupełnie sama. Wokół mnie jest wiele cudownych osób, które zawsze wspierają to, co robię i pomagają mi w trudnych chwilach.
Za moje zdrowie psychiczne, trudne technicznie aspekty strony, wsparcie w planowaniu i analizowaniu pomysłów oraz projektów i sprawdzanie czy to, co piszę ma sens odpowiada moja druga połówka – Krzysiek.
W realizacji Career Meetupów od każdej strony wspierają mnie moi #superbohaterzy – Martyna, Bartek i Maciek. To dzięki nim ten projekt był zrelizowany z sukcesem już po raz drugi! A my tak na prawdę dopiero się rozkręcamy.
To osoby, które pracują ze mną najczęściej, ale oczywiście nie są to wszyscy. Każda z osób, które są dla mnie najbliższe – zarówno z rodziny, jak i przyjaciół dokłada swoją cegiełkę. Między innymi sprawdzając merytorykę, sens, wyłapując błędy w treści (każdego rodzaju!) przykładowo przy wypuszczeniu raportu, ale również podnosząc mnie na duchu, gdy mam chwilę zwątpienia. I za to wam wszystkim dziękuję – jesteście niezastąpieni!

 

Plany vs. Rzeczywistość 

Patrząc na plany, które zrobiłam na samym początku 2017 mogłabym powiedzieć, że ten rok był wyjątkowo nieudany. Tak jednak nie jest. W związku z dużą ilością zmian zarówno jeżeli chodzi o sam flairup, jak i moje życie osobiste – plany również musiały ulec modyfikacji i zmianom. Początkowo planowałam bardzo optymistycznie, czasem nieco nierealnie. Czy to źle? Nie. Tak po prostu było. Musiałam to wyczuć, nauczyć się tego, w jaki sposób funkcjonuję jako firma. Ile czasu zajmują mi poszczególne zadania, jakie planowanie jest dla mnie najbardziej efektywne. W ciagu roku kilkukrotnie od nowa tworzyłam swoje rutyny i zmieniałam cykl swojego dnia. Było to wynikiem zmian, które dokonywałam w działaniu firmy, czy przeprowadzce do Katowic.
Najbardziej ucierpiało na tym chyba moje ego. Bo wiecie, ja na prawdę lubię odhaczać plany, które sobie stworzę. Nagle okazuje się, że wszystko idzie znacznie wolniej, niż początkowo mi się wydawało. W szczególności, jeżeli jesteś “zosią-samosią”, która większość spraw próbuje załatwić całkowicie sama. Zanim zrobisz coś, musisz się często tego najpierw nauczyć, poszukać informacji, czy osób, które mogłyby Ci w tym pomóc. To zdecydowanie spowalnia działanie. Dlatego też w drugiej połowie roku przerzuciłam się na planowanie kwartalne, które pozwalało mi na większą elastyczność i umożliwiało lepsze skupianie się na zadaniach.
Na początku każdego miesiąca robiłam – i nadal robię podsumowanie miesięczne, sprawdzam stan realizacji priorytetów i analizuję, jeżeli coś się nie zadziało. Wyznaczam również priorytety na kolejny miesiąc i zadania, które powinnam zrealizować. Czasem bywa tak, że pojawiają się nowe, nieprzewidziane wcześniej możliwości, czy pomysły, przez co realizacja mniej ważnych zadań przesuwa się w czasie.
Sprawdzanie raz na miesiąc realizacji swoich zadań jest jednak zbyt rzadkie. Dlatego też działam w odcinkach tygodniowych i dziennych. Wyznaczam 3 najważniejsze priorytety na tydzień, które przybliżą mnie do realizacji tych miesięcznych. Wpisuję listę zadań, które musza być zrealizowane w danym tygodniu i na bieżąco każdego dnia wpisuję listę zadań do realizacji. Pomaga mi się to lepiej skupić, bez konieczności pamiętania o wszystkim.

 

Porażki

Tak jak pisałam na samym początku, 2017 był rokiem pełnym wzlotów i upadków. Każdy z nas ma świadomość, że nie zawsze wszystko się udaje. Nie zmienia to jednak faktu, że upadek na 4 litery i tak zaboli. W szczególności, gdy zdarzają się jedna po drugiej. Przychodzi wtedy taki moment zwątpienia, gdy chcesz walnąć wszystko w kąt i wrócić do pracy na etacie. I tak. Chciałam wracać na etat już kilkukrotnie. Potrzebowałam wtedy jednak po prostu czasu. Na pozbieranie się, oszacowanie strat (również tych w mojej głowie), otrzepanie się i pójście do przodu.
Największą porażką okazało się (paradoksalnie dla mnie – osoby super efektywnej) dobre zarządzanie czasem i wyznaczanie priorytetów, połączone z potrzebą perfekcji. To mocno blokowało realizację wielu zadań, lub wydłużało je w nieskończoność, jak na przykład raport Millenialsi na rynku pracy, który przez prawie pół roku czekał na dokończenie.
Zdecydowanie było mnie za mało, zarówno na samym blogu, jak i w Social Media. Była to sfera, która zazwyczaj obrywała najmocniej, gdy musiałam skupić się na swoich priorytetach. Na swoim Evernote, w plikach na komputerze i notatkach mam mnóstwo treści, które czeka na edycję, żeby móc ujrzeć nareszcie światło dzienne.
Od razu po przeprowadzce do Katowic postanowiłam wystartować z grubej rury i 2 tygodnie później ruszyć z cyklem szkoleń o poszukiwaniu pracy. Zakończyło się to ilością uczestników w liczbie równej zero. Wielkie okrąglutkie zero. Całe mnóstwo zainteresowanych i brak zakupionych biletów.  Dopiero drugie podejście do warsztatów zakończyło się sukcesem.

 

Lekcje

1. Zaczynaj od siebie – rób swoje i po swojemu!

Patrząc na to, z jakimi założeniami otwierałam firmę stwierdzam, że próbowałam robić coś tak “jak trzeba”, a nie tak, jak w rzeczywistości chcę to zrobić. Przez to też wielokrotnie w tym roku wprowadzałam zmiany w tym, jak flairup ma działać. Miałam przez to ogromne wyrzuty sumienia, bo przecież wygląda jakbym była taka niezdecydowana. Cel jest jednak jeden, a dojść do niego można na wiele sposobów. To ja tworze tę firmę i kiedy mam zmieniać i testować jak nie teraz? Mam do tego prawo. Ba! Powinnam to robić, aby lepiej dostosować firmę do oczekiwań rynku i samej siebie. Bo po co prowadzić działalność, która nam samym nie przynosi satysfakcji? Dlatego tak ważne jest zaczynanie od siebie. Tego co sprawia nam przyjemność, co rzeczywiście chcemy zrobić i osiągnąć. Nawet jeżeli wydaje się to trudne, nierealne i szalone.

2. Cierpliwość i pokora

Czasem nie wyjdzie nam coś za pierwszym, drugim razem, czy piątym razem. Trzeba jednak próbować, zmieniać, udoskonalać i próbować od nowa. Nie jesteśmy alfą i omegą. Nikt od nas tego nie oczekuje, więc nie wymagajmy tego od samych siebie. Nie chodzi o to, żeby usiąść i czekać na lepsze czasu, ale aby mieć świadomość tego, że nie wszystko przyjdzie do nas od razu. Nie wszystko od razu się uda. Trzeba dać sobie możliwość popełniania błędów.

3. Proś o pomoc i daj sobie pomóc

Wiele rzeczy, które działy się w 2017 mogłyby zadziać się szybciej, gdybym poprosiła o pomoc. Próbując zrobić wszystko samodzielnie, niepotrzebnie utrudniamy sobie sprawę i odwlekamy realizację naszych planów. Dookoła jest mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy chętnie zaangażują się w ciekawe inicjatywy. Wystarczy tylko powiedzieć, czego nam potrzeba i przede wszystkim dać sobie pomóc.

4. Dobre zarządzanie własną energią

Nigdy wcześniej, tak jak w tym roku nie odczułam, jak ważne jest zarządzanie własną energią. Pracy na własny rachunek nie zostawiasz za drzwiami biura. Nawet jeżeli nie wykonujesz jej aktywnie, to myślisz o niej i analizujesz. Czasem trzeba jednak zwolnić i naładować baterie. Mało tego. Należy robić to regularnie! Dlatego też pierwszym zaplanowanym elementem na 2018 w moim kalendarzu były przerwy.

2017 był dla mnie niezwykłym czasem, pełnym wielu zmian, początkowym etapem dla mojej działalności. Był dla mnie jak emocjonalny rollercoster. Dał mi okazję do świętowania sukcesów, ale również dał mi mocno popalić. Zdecydowanie sprawił, że o wiele lepiej wiem, czego mi trzeba i w jaki sposób to osiągnąć. Pomógł mi określić kierunek i wzmocnił. Ja jestem gotowa na jeszcze więcej, a wy?

Tags: ,